Wszystko o dietetycznych wytycznych dla Amerykanów

Raport 2015-2020

Wytyczne żywieniowe dla Amerykanów są generowane co 5 lat w dwuetapowym procesie. Mam wrażenie, że mielibyśmy do czynienia z ogromnym hałasem i nonsensem na ten temat, nawet jeśli było to jasne dla większości ludzi, ale nie jest to jasne - więc najpierw zajmiemy się tym.

Rząd federalny najpierw zwołuje grupę ekspertów, niezależnych, skrupulatnie sprawdzonych naukowców żywieniowych, którzy są nominowani przez swoich rówieśników.

Członkowie muszą ujawniać i dystansować się od wszelkich rzeczywistych lub potencjalnych konfliktów. Następnie grupa pracuje, głównie w misce rybnej, przez około dwa lata, przeglądając wszystkie istotne dowody i generując raporty. Sprawozdania te są ostatecznie gromadzone w raporcie Komitetu Doradczego ds. Wytycznych dietetycznych , który jest również umieszczany w miseczce rybnej, nie tylko w publicznej prezentacji - ale w szeroko nagłośnionym zaproszeniu do publicznej reakcji i krytyki.

Dopiero po przedłożeniu ostatecznej wersji raportu DGAC do USDA rozpoczyna się proces generowania "oficjalnych" wytycznych dietetycznych dla Amerykanów . Proces ten nie wiąże się z żadną dodatkową nauką ani ekspertyzą, ale raczej z intensywnym lobbingiem Kongresu przez grupy interesów, a następnie z postanowieniami tych członków Kongresu do dwóch federalnych agencji odpowiedzialnych za ostateczne wytyczne: USDA i DHHS.

Jednym z wielkich zobowiązań w tym procesie jest względny brak światła dziennego pomiędzy tymi dwoma produktami, pierwszą z publicznej nauki o zdrowiu, drugą z wpływów politycznych.

Sam fakt, że oba dokumenty nazywa się właściwie to samo, z pierwszym podporządkowanym drugiemu sprawia, że ​​jakakolwiek krytyka, na którą zasługuje polityczna część procesu, odnosi się również do części naukowej. To nie jest prawda.

Powiązany problem polega na tym, że ostateczne wytyczne dietetyczne dla Amerykanów nie są, nawet jeśli przyznano, że niektórzy z moich znajomych w bardzo odpowiedzialnych agencjach federalnych są naprawdę "najlepszymi" radami na temat tego, co wszyscy Amerykanie powinni jeść dla dobrego zdrowia.

Są raczej tym, co zdaniem polityków powinno być zrobione z najlepszą, fachową poradą, starającą się zrównoważyć zdrowie publiczne z zyskami korporacji. Tak więc nie są one tak naprawdę dietetycznymi wskazówkami dla Amerykanów, ale raczej wskazówką dotyczącą polityki żywnościowej dla Ameryki. Na podstawie tego samego faktu argumentowałem, że "Wskazówki dietetyczne dla Amerykanów" są mylnie nazwane, a obecna nazwa jest niczym mniej niż fałszywą reklamą.

Szczerze mówiąc, sądzę, że pomogłoby to uniknąć przynajmniej części hałasu i nonsensu, z którymi wszyscy mamy do czynienia teraz, gdyby rozróżnienie między pracą naukowców a wtrącaniem się polityków było jasne i gdyby "Wytyczne żywieniowe dla Amerykanów" zostały nazwane czymś bardziej szczery. Jeśli się zgodzisz, podpisz i udostępnij moją petycję, aby zmienić nazwę.

Przechodząc teraz do hałasu i bezsensu.

Tak się składa, że ​​pisałem to zaraz po opublikowaniu komentarza w Annals of Internal Medicine , prestiżowym czasopiśmie, które zadeklarowało amerykańskie wytyczne dietetyczne (w rzeczywistości, "Dietetyczne wytyczne dla Amerykanów , ale dlaczego spiskują") "Strefa wolna od dowodów". "Jest tylko jeden problem: komentarz był Strefą Wolną od Eksperymentów.

Autor, wybitny kardiolog, który jest ogromnie ważny dla zdrowia publicznego jako strażnik bezpieczeństwa narkotyków, nie ma żadnej pracy związanej z żywieniem.

Zgodnie z tym, co wydaje się być wyjątkowym brakiem szacunku, nasza kultura, najwyraźniej do redaktorów recenzowanych czasopism medycznych, włącznie z dietą, ma związek z żywieniem - ten komentarz jest mniej więcej współmierny z pytaniem, powiedzmy, dermatologiem specjalizującym się w trądziku, aby napisać fachową krytykę. najnowszych osiągnięć w neurochirurgii.

Wynik był całkowicie przewidywalny. Komentarz był w przeważającej części błędny, krytykując aspekty wytycznych dietetycznych, które według autora były aktualne, które zresztą zostały porzucone lata temu - lub w ogóle nie występują wcale. Nie było także rozróżnienia pomiędzy faktyczną pracą ekspertów od żywienia a nadużywaniem tej pracy przez polityków na żądanie lobbystów.

Na koniec autor zaapelował lub przynajmniej stanowczo zasugerował, że nie możemy w wiarygodny sposób dowiedzieć się niczego na temat odżywiania w tych obszarach, w których nie mamy randomizowanych kontrolowanych prób klinicznych. To nieco naiwnie pomija często głębokie granice samych RCT, a także ich względną niestosowność w odniesieniu do pewnych ważnych kwestii żywieniowych, w tym dużej: która konkretna dieta jest "najlepsza"? Zachęcam do zastanowienia się nad badaniem koniecznym do wykazania na przykład, czy optymalna dieta wegetariańska, optymalna dieta śródziemnomorska lub optymalna dieta Paleo są "najlepsze" dla zdrowia ludzkiego w ciągu całego życia. To powiedziawszy, istnieje masywne połączenie odpowiednich dowodów, w tym, choć nie tylko, RCT.

W komentarzu pominięto również to, jak głęboko wyniki badań RCT mogą wprowadzić w błąd, jeśli zostały błędnie zinterpretowane przez samych naukowców lub wzbudzone przez media. Oba zdarzają się przez cały czas, czasami z dość tragicznymi konsekwencjami. Co najważniejsze, twierdzenie o randomizowanych próbach jest po prostu złe - z przyczyn oczywistych dla nas wszystkich. Każdy, kto wie, że błyskawica może rozpalić ogień, a deszcz może go ugasić, ma dowody, że zrozumienie - prawdziwe zrozumienie - nie zawsze zależy od randomizowanej kontrolowanej próby.

Komentarz jako część szerszego kontekstu braku szacunku dla odżywiania jest bardzo niepokojący. Jeśli przejmiemy tę tendencję do logicznej konkluzji, uda nam się przekonać opinię publiczną, że nie ma ekspertów i nie ma specjalistycznej wiedzy w zakresie żywienia, a więc (ty) nie powinniście słuchać kogokolwiek z nas. W tym momencie jesteś po prostu w rękach Big Food, który zdaje się wiedzieć o odżywianiu, aby stymulować jedzenie i generować zyski. Wydaje się bardziej niż dziwne, że pomimo całkowitego braku wiedzy na temat żywności, aby zrobić coś dobrego, przemysł spożywczy ma doświadczenie, by wyrządzić szkodę, nieprawdaż? Jeśli to nie ma sensu, nie kupuj tego.

Obawiam się jednak, że można go kupić - ponieważ sprzedaje się go w sklepie sportowym. Moim celem jest odwołanie gry, wskazując na mój tytuł, dobry, zły i brzydki w Wytycznych dietetycznych - i staram się was nieco wyjaśnić, komu i czemu można ufać. Czytaj dalej na dobre, złe i brzydkie.

Co jest dobre

Prawie wszystko w raporcie DGAC - z pewnością z naciskiem na zrównoważony rozwój. Oczywiście nie jest to doskonałe, ponieważ ludzie byli w to zamieszani. Ale jest dobre i więcej niż dobre; to jest świetne.

Krytyka, nawet przez bardzo dobrych ludzi z dobrymi intencjami, była generalnie zupełnie nie na miejscu. Rozważmy na przykład protest przeciwko wnioskowi z raportu DGAC, że cholesterol nie powinien być celem.

W raporcie DGAC NIE stwierdzono, że cholesterol jest nieszkodliwy lub powinien być spożywany w nieograniczonych ilościach lub że nie może podnieść poziomu cholesterolu we krwi na przykład u wegan. Wniosek był po prostu taki, że nie stanowi on obecnego, klarownego i obecnego zagrożenia dla przeciętnego Amerykanina, ponieważ przeciętny Amerykanin spożywa cholesterol znacznie poniżej zalecanego górnego limitu już. Wszystkie DGAC stwierdziły, że mówienie o samym cholesterolu nie jest szczególnie istotne ani pomocne, a zatem nie uzasadnia wykrzyknienia w wytycznych.

Obawiający się, że to oznacza, że ​​cholesterol musi być całkowicie nieszkodliwy, mogą czerpać pociechę z faktu, że raport DGAC nie zalecał okrzyków rtęci w naszej diecie. Nie dzieje się tak dlatego, że nikt nie myśli, że rtęć jest nieszkodliwa, ale po prostu dlatego, że skupienie się na unikaniu rtęci w poradnictwie żywieniowym nie odbywa się w porę, nie jest potrzebne i nie pomaga przeciętnemu Amerykaninowi.

Według mojej wiedzy, nikt świadomie nie spożywa rtęci, więc być może potrzebujemy bardziej realistycznego i bardziej przyziemnego przykładu, a najbardziej przyziemny z wszystkich przychodzi nam na myśl: błoto. Ludzie z pica jedzą brud i glinę. Wytyczne dietetyczne milczą na temat spożycia gliny. Nie dlatego, że nieskończone usta - pełne codziennej gliny - byłyby nieszkodliwe; wręcz przeciwnie.

Raczej dlatego, że pięści pełne brudu na śniadanie nie są ogólną troską całego społeczeństwa. Jeśli kiedykolwiek tak się stanie, w pełni oczekuję, że wytyczne dotrzymają kroku i rozwiązują problem.

Raport DGAC nie zalecał Amerykanom spożywania większej liczby jaj. Przeciwnie, wniosek dotyczący cholesterolu ogranicza się po prostu do tego: przeciętny Amerykanin nie potrzebuje ukierunkowanych, oddanych wskazówek z dala od problemu dietetycznego, którego obecnie nie ma.

Tak samo z mięsem - choć w innym kierunku. Moi koledzy z Paleo mogą mieć rację, że antylopowe steki lub dziczyzna, jak współczesne przybliżenia mięsa z epoki kamienia, mogą być doskonale zdrowym składnikiem diety Homo sapien. Ale typowe amerykańskie jedzenie mięsa nie je antylopy; spożywa on karmione zbożem mięso wołowe i świńskie świnie oraz przetwarzane odmiany tych tematów. Porady dotyczące spożywania mniejszej ilości mięsa nie były dokonywane w kontekście jakiegoś fantastycznego świata Paleo, ale raczej - a także powinny - w prawdziwym świecie, prawdziwym mięsie prawdziwych ludzi w nim jedzącym, i rzeczywistym wpływie na zdrowie ludzi, i zdrowie planety.

Raport DGAC dostarczył te, i prawie wszystko inne, słusznie. Jak już wspomniano, jest to dobre. Jest bardzo, bardzo dobrze. Jest także w domenie publicznej, popierana przez różnorodnych, wybitnych ekspertów od żywienia; i zgodnie z zasadami wspieranymi przez koalicję ekspertów i liderów myśli z 30 krajów.

Możesz na tym polegać.

Co jest złe

Niemal wszystko na temat procesu, który podporządkowuje to, co sądzą naukowcy zajmujący się zdrowiem publicznym, jest najlepsze dla zdrowia, co według polityków powinno być zrobione i udaje, że są tacy sami. Komentarze nie-ekspertów, którzy nie wydają się rozpoznawać braku wiedzy specjalistycznej. Komentarze tych, którzy mają siekierę do grindowania, którzy nie zauważają topora, który szlifują.

Mam duży szacunek dla niektórych osób i grup niezadowolonych ze szczegółów w raporcie DGAC (i dużo mniej szacunku dla niektórych innych). Ale nawet jeśli są szczerzy, są zobowiązani do przyjęcia dominującego wzoru.

Wysokoprofilowe wybijanie nitów jest wyraźnie motywowane bardziej ideologią niż epidemiologią. To nie przypadek, że sprzeciw wobec podnoszenia limitu cholesterolu pochodzi od wegan, ani że kabała, która chce, abyśmy wszyscy jedli więcej mięsa, masła i sera, jest źródłem argumentu, że sprawozdanie DGAC było zbyt restrykcyjne w tych obszarach.

Obaj skarżący i inni im podobni wymieniają złe metody przez DGAC, aby przedstawić swoją argumentację. Ale, bądźmy czyści. Wymieniają tylko złe metody, w których nie podoba im się konkluzja. Niezdecydowane metody powinny być nieodpowiednie dla ideologii, a nie dogodnie z nimi.

Gdyby chodziło naprawdę o jakość metod, sprzeciwy nie byłyby tak jednoznaczne z ustalonymi preferencjami. Obrońca jedzenia jaj, który jest ekspertem w dziedzinie metodologii badań, powinien sprzeciwić się błędnym metodom, niezależnie od tego, czy wniosek popiera spożywanie jaj. Nie widzimy tego.

Wszystkie uwagi krytyczne dotyczące raportu DGAC korespondują niemal idealnie z ustalonymi preferencjami, priorytetami i wnioskami osób pobierających opłaty - co sugeruje, że nie ma fundamentalnego problemu z metodami; ludzie po prostu nie lubią określonych aspektów werdyktu. Gdyby tandetne metody były naprawdę problemem, sprzeciwy wobec konkluzji DGAC oparte na tych tandetnych metodach NIE byłyby ograniczone do tych, którzy sprzeciwiłoby się tym wnioskom, NIE MA, CO METODY.

Weganie sprzeciwiają się konsumpcji jaj z wielu powodów, jedynie częściowo w oparciu o naukę o chorobach sercowo-naczyniowych, a w dużej mierze wywodzą się z problemów etycznych i środowiskowych. Ci, którzy chcą jeść więcej mięsa i już zaangażowali się w tę propozycję, głównie dlatego, że osiągają zyski na linii, zdecydowali się wcześniej, niż kiedykolwiek przyjrzeć się metodom, że wniosek przeciwny musi być błędny.

Nie są to krytyczne metody metodologiczne. Są to ludzie niezadowoleni z wniosków, które różnią się od opinii, które posiadają.

Wszelka taka krytyka jest moim zdaniem hałaśliwym odciągnięciem od fundamentalnych zasług raportu DGAC, a zatem: złym.

I ostatecznie, każda różnica między raportem DGAC 2015 a oficjalnymi wytycznymi dietetycznymi, w których dobre wskazówki zostały zafałszowane, jest zła.

Co jest brzydkie

Prawie wszystko, co się wydarzyło od czasu publikacji raportu DGAC.

Mieliśmy doskonałe, oparte na nauce wytyczne. Zaatakowaliśmy go, nadużyliśmy, amputowaliśmy jego części, źle go scharakteryzowaliśmy i upolityczniliśmy na wirtualną nicość. W tym procesie podważyliśmy zaufanie do oddanych obrońców zdrowia publicznego, a wszystkie przeszły w ręce tych gałęzi przemysłu, które czerpią korzyści z naszego oszołomienia. Ogólnie jesteśmy znacznie grubsi, bardziej chorzy i bardziej zdezorientowani, niż powinniśmy być - i ktoś chichocze o tym aż do banku.

W raporcie DGAC mieliśmy piękne dziecko. Polityka dodała obfitą dawkę obskurnej kąpieli. Brak rozróżnienia - jest wręcz brzydki.